post image

Jesper Olsen, czyli ultramaratończyk, który ukończył bieg dookoła świata

Zaczął biegać, gdy miał zaledwie 12 lat i tak doszedł do maratonu, jednak nie był zbyt dobry. Najlepszy wynik jaki udało mu się osiągnąć to 2:27 w Kopenhadze. Dowiedział się jednak o biegach na 100 km i tak został ultramaratończykiem. Poznaj niesamowitą historię Duńczyka Jespera Olsena. 


23 października 2005 roku duński ultramaratończyk Jesper Olsen ukończył swój bieg dookoła świata w wieku 33 lat. Przebiegł 16 299 mil (26 232 km) w 662 dni, pokonując przy tym 14 krajów i 4 kontynenty. Pokonywał średnio 45 kilometrów każdego dnia. 

Swoją trasę rozpoczął w Londynie razem z Rosjaninem Aleksandrem Korotkowem, a następnie podążał trasą do Kopenhagi, Moskwy, Władywostoku, Niigaty, Tokyo, Sydney, Perth, Los Angeles, Vancouver, Nowy Jork, Shannon, Dublin, Liverpool, Londyn. Część trasy oczywiście z przyczyn naturalnych musiał pokonać drogą powietrzną. 

Jego towarzysz poddał się w środkowej Syberii, przez co musiał samotnie kontynuować bieg. Na trasie dołączali się jednak do niego inni biegacze, przez co nie czuł się aż tak samotny. Jesper przez większość trasy pchał wózek dziecięcy, w którym przewoził jedzenie, napoje, namiot i sprzęt do biegania.


Szukasz klubu fitness, siłowni, zajęć sportowych czy zajęć dla dzieci? Odkryj idealne miejsce dla siebie


Najtrudniejszym etapem była Rosja. Przebiegnięcie całego kraju zajęło Jesperowi 7 miesięcy, z czego 5 z nich to droga przez Syberię. Jak sam opowiadał - biegaliśmy przez kilka tygodni między małymi sklepami w bardzo małych miasteczkach, a potem półki w sklepach były absolutnie puste. Nie otrzymywali żadnych dostaw od wielu miesięcy. Musieliśmy chodzić i pukać do drzwi ludzi, prosząc o jedzenie. Schudłem około 25 funtów (ok. 11 kg) od początku biegu do końca Syberii. Później straciłem jeszcze więcej w Australii, która była bardzo długa i gorąca. 


Cały bieg był udokumentowany zdjęciami i raportami na stronie internetowej ultramaratończyka. Także wysyłał co 10 sekund pozycję z systemu GPS. Do towarzystwa w biegu zapraszał każdego, kto miał na to ochotę. Wiele osób z nim biegało, co było dla niego niesamowitą dawką energii, ponieważ często odczuwał samotność. 


Źródło: runnersworld.com