post image

Przebiegł 366 maratonów w 366 dni

Dzień za dniem, przez równe 366 dni, każdego dnia wstawał, karmił świnie, wyrzucał gnój, po czym sznurował buty i ruszał. Wracał, gdy wybiegał 42 kilometry. Rolnik z Wituni, Ryszard Kałaczyński pobił rekord Guinnessa!


15 sierpnia 2015 roku zakończył projekt, przez wielu nazywany szaleństwem. Droga codziennego maratonu biegła najpierw przez asfalt, później bitą piaszczystą drogą wśród pól. Droga była wytyczona w taki sposób, żeby liczyła 42 km. 


Wszystko jest w głowie. Najgorzej, jak dopuścisz do siebie myśl, że jutro będzie Cię brzuch bolał, pojutrze pięta, kolana… Bo jak głowa siądzie, wszystko siądzie. Pewnie, że czasem boli, ale kto mówił, że nie będzie. Pamiętam, jak dziadek narzekał, że go w kościach łamie, babcia miała na to jedną gadkę: “Idź drzewa narąb, w chlewie uprzątnij, wypocisz się i zaraz Ci przejdzie”. U nas w rodzinie nikt się z byle powodu do łóżka nie kładł. Testowałem swoje ciało w grypie, stanach zapalnych, biegałem przy wymiotach, biegunce. Nieraz mi paznokcie schodziły, ale na takie bzdety nie ma co patrzeć. Organizm musi umieć sobie z tym wszystkim poradzić, - tłumaczy.


Sprawdź ofertę zajęć sportowych w Twojej okolicy


Poza projektem 366 maratonów w swojej karierze przebiegł ponad 90 innych biegów, w tym 25 powyżej 100 kilometrów.

Latem 2013 roku przebiegł w 7 dni całą Polskę. 800 km z Zakopanego do Sopotu. Brał udział 11 razy w greckim Spartathlonie, liczącym 246 kilometrów biegu z Aten do Sparty. Nigdy nie udało mu się go ukończyć, jednak nie rezygnuje.


Ryszard swoją przygodę z bieganiem rozpoczął, gdy skończył pić. Parę lat temu wstydziłem się o tym opowiadać, ale teraz jest moda na niepicie, na sport i mam odwagę. To choroba, z której można wyjść. Jak? Musi się znaleźć ktoś, kto pokaże, że życie bez alkoholu potrafi dawać przyjemność. Miałem szczęście, że trafiłem na doktor Filek z Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Więcborku. To ona mi powiedziała, że bycie trzeźwym alkoholikiem jest darem od Boga. 

Rysiek, z nami się nie napijesz? - słyszał to niejednokrotnie. Sznurował swoje buty do biegania, wybiegał z domu i gonił go śmiech. - Tych, co się śmiali, już nie ma, zapili się. W Końcu we wsi zaakceptowali moje bieganie, teraz na maraton warszawski pojechało 25 osób z okolicy. Dziś biegają wszyscy, nikt się nie wstydzi.


Ryszard ma przed sobą nowy cel: chce pokonać 100 triathlonów na dystansie Ironman w 100 dni.


Źródło: national-geographic.pl